Thu2132019

Ostatnie zmiany10:00:00 PM GMT

Ślązak na Dzikim Zachodzie – spotkanie z Józefem Kłykiem

  • PDF
  • poprzedni
  • 1 z 2
  • następny


Historią Ślązaków na Dzikim Zachodzie interesowało się wielu, nawet sam Kazimierz Kutz, ale to Józef Kłyk zrobił filmy na ten temat. W minioną sobotę, w ramach projektu „Kino młodych i niezależnych” mogliśmy obejrzeć ostatni z jego śląskich westernów pt. „Dwaj z Teksasu”.

Mówi się o nim, że jest jednym z najbardziej znanych filmowców amatorów. Uważany jest za twórcę, swoistego na skalę kina światowego, śląskiego westernu. Urodził się w Bojszowach w 1950 roku i tam też nakręcił większość swoich filmów, w tym również „Dwóch z Teksasu”.

Przed projekcją filmu reżyser przez kilka minut wprowadzał widzów w tematykę śląskiej emigracji w XIX w.: Na przełomie lat 60. i 70. znalazłem książkę historyka Toszka „Ślązacy w Teksasie” i to jakby zadecydowało, że zainteresowałem się tą sprawą. Nakręciłem na przełomie lat 70. i 80. 4,5-godzinną trylogię, opowiadającą o różnych przygodach Ślązaków na Dzikim Zachodzie. A zaczęło się to historycznie tak, że śląski ksiądz, Leopold Moczygęba, został zaproszony do Teksasu w 1852 roku, żeby sprawować posługę wśród Niemców, którzy wyjechali tam przed Ślązakami i założyli koło Sant Antonio osadę Nowy Berlin. Zacząłem interesować się okolicznościami przybycia Ślązaków do Teksasu w 1854 roku. Ta „ziemia obiecana” nie była dla nich tak przyjazna, jak tego oczekiwali. Siłowali się z licznymi przeszkodami, gdzie nawet przyroda i klimat powodowały trudności czasem nie do pokonania. Tereny, na których się osiedlili, zamieszkane były przez nieprzychylnie nastawionych do nich, emigrantów niemieckich, Indian i Meksykanów. XIX-wieczny Teksas to było miejsce ciągłych walk i bezprawia, co stanowiło niesłychaną próbę dla bogobojnego ludu śląskiego.


I na podstawie tych historii powstały śląskie westerny Józefa Kłyka, m.in. „Dwaj z Teksasu”. Oto na Dzikim Zachodzie spotyka się dwóch, jak byśmy teraz powiedzieli, młodych gniewnych: Marcin Mróz – wyjęty spod prawa śląski bandyta i John Wesley Hardin – najsłynniejszy w kronikach Dzikiego Zachodu rewolwerowiec. Reżyser w filmie wcielił się w rolę szeryfa, który walczył ze złem, nawet za cenę zabicia „swojego”. W filmie podkreślono kultywowanie przez Ślązaków na obcej ziemi własnej tradycji, kultury, obyczajów, gwary, jak również świąt i uroczystości rodzinnych.

W 2000 roku film ten po raz drugi dostał główną nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Filmów Niezależnych im. prof. Henryka Kluby w Koninie. Jest to ewenement. Rzadko się zdarza, aby w ruchu nieprofesjonalnym, zrobić film z takim rozmachem – powiedział przewodniczący jury, prof. Henryk Kluba.

W 2004 roku Józef Kłyk na zaproszenie amerykańskich Ślązaków pojechał pierwszy raz do Teksasu. Ciekawostką jest to – powiedział – że do dzisiaj wszędzie tam, gdzie Ślązacy założyli swoje miasta po przybyciu do Ameryki, tj. Panna Maria, Częstochowa, Kościuszko, Święta Jadwiga, pokolenie starszych ludzi porozumiewa się nadal w gwarze śląskiej i pielęgnuje wiele śląskich obyczajów. Ksiądz Kurzaj zaś, na zaproszenie którego tam pojechałem, jest godnym naśladowcą ks. Moczygęby, pełniąc w społeczności śląskiej podobną do niego rolę.


W 2011 roku Józef Kłyk rozpoczął zdjęcia do najnowszego westernu „Śląski szeryf”.


„Dwaj z Teksasu”  to ostatni śląski western, jaki nakręcił Kłyk. Wszystko sceny imitujące Dziki Zachód były kręcone w okolicach Bojszów np. spędzanie bydła odbywało się w pobliżu kopalni Piast. W „Dwóch z Teksasu”, jak również w każdym innym filmie Kłyka, występowali mieszkańcy właśnie Bojszów i okolic. „Tam chyba każdy jest aktorem. Na wezwanie Kłyka na planie stawiają się właściciele krów, koni, wozów i powozów. Stawia się lokalny kwartet muzyczny i odtwórcy ról – większość z własnymi strojami. Jeśli jest potrzeba Kłyk sam szyje odpowiedni kostium”. (…) Wszystkie wątki regionalne są przygotowywane z etnograficzną precyzją. Mają też walory ludyczne1 (…) a do tego strzelanina i pościgi, jak na najprawdziwszym westernie.

To już była ostatnia projekcja w ramach prowadzonego przez Stowarzyszenie Centrum Społecznego Rozwoju i Miejską Bibliotekę Publiczną w Mikołowie  projektu „Kino młodych i niezależnych”. Miejmy nadzieję, że ostatnia  w tym roku, a od stycznia 2012 na powrót będziemy się spotykać z najwybitniejszymi reżyserami kina niezależnego i oglądać rzadko wyświetlane produkcje.
 
Więcej informacji na temat twórczości filmowej Józefa Kłyka, jak również o nim samym, przeczytacie w świeżo wydanej książce autorstwa Wojciecha Szwieca pt. „Filmowe Południe. Kino amatorskie na Górnym Śląsku”. Książka do kupienia w MBP w Mikołowie.

 


1 Szwiec Wojciech, Filmowe Południe. Kino amatorskie na Górnym Śląsku, Mikołów 2011, Wydawnictwo MBP w Mikołowie.


Komentarze  

 
0 #3 Patrycja Figler 2011-12-26 16:20
Bardzo zainteresował mnie tej artykuł i zachęcił do wybrania się na projekcję. Poza tym chętnie wzięłaby udział w takim filmie pana Kłyka, ale raczej jako statystka, bo ze śląskim u mnie słabo :lol:
Cytować
 
 
0 #2 Mateusz 2011-12-19 11:18
Cytuję bartek:
Tylko dlaczego tak mało osób bierze udział w tych projekcjach?

Świetny tekst, świetne projekcje, ale dlaczego tak słabo nagłaśniane? Coś biblioteka oszczędza na reklamie.
Cytować
 
 
0 #1 bartek 2011-12-18 21:01
Tylko dlaczego tak mało osób bierze udział w tych projekcjach?
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Podobne Notki:
W maju, na zaproszenie Miejskiej Biblioteki Publicznej, gościła w Orzeszu Marta Fox. To ni
W Centrum Edukacji Śląskiego Ogrodu Botanicznego odbyły się drugie już warsztaty organizo
Od sierpnia 2007 r. działa w Mikołowie Towarzystwo Przyjaciół Śląskiego Ogrodu B
W lipcu Poczta Polska skierowała do burmistrza Orzesza pismo – prośbę o zgodę na p
Biblioteka Miejska w Mikołowie zaprasza 24 listopada na godz. 18.00 do kina na nowy film Wo
podziel się tą notką ze znajomymi!
współpraca